sobota, 29 września 2012

Rozdział 6


Give you this, give you that
Blow a kiss, take it back
If I look inside your brain
I would find lots of things
Clothes, shoes, diamond rings
Stuff that's driving me insane
Obudziły ją słowa solówki jej ulubieńca, jednak nie miała siły wstawać z łóżka. Chwile się rozciągała, aż wreszcie zmusiła swoje zaspane jeszcze ciało do posłuszeństwa i udała się do toalety. Siedziała tam prawie dwadzieścia minut szykując się na przetrwanie nowego dnia. Przez kolejne dziesięć minut szykowała kanapki na pierwsze i drugie śniadanie.Po zjedzeniu dwóch kanapek i  wypiciu gorącej herbaty,poszła po przyszykowane wczoraj rzeczy.Wychodząc z domu przeglądnęła się jeszcze raz w lustrze, który wisiał na przedpokoju. Na przystanek dotarła pięć minut przed przyjazdem autobusu. Wsiadając wydawało się jej,że przed okno spostrzegła biegnącego w stronę pojazdu Filipa. Siadając  w wolnym miejscu pomyślała,że tak się jej tylko wydało. Pod szkołą razem z innymi uczniami jej klasy czekała na swoją wychowawczyni. Wszyscy cieszyli się z wspólnego wyjazdu w góry na cały dzień. Wyjechać mieli równo o szóstej a wrócić około dwudziestej drugiej.
*
Dwanaście minut przed odjazdem pojawiła się wyczekiwana nauczycielka z inną już mniej lubianą. Sprawdziła listę swoich podopiecznych i ruszyli w drogę. Podczas jazdy buzia nikomu się nie zamykana.Bardzo dużo się śmiali,śpiewali i grali w różne słowne gry.
po czterech godzinach byli już na miejscu. Eliza zerknęła jeszcze na ekran telefonu, czy na pewno go wyciszyła. Jej uwagę zwróciła mała koperta w prawym górnym rogu. "Ciekawe od kogo"-pomyślała i otworzyła wiadomości.Okazało się, że jednak Harry o niej nie zapomniał.Sama myśl o tym, że pamiętał o niej poprawiła jej humor.
"Hej, przepraszam,że dopiero  teraz odpisuję,ale po powrocie byłem strasznie zmęczony i jak wszedłem do domu, położyłem się na kanapie i nawet nie wiem kiedy usnąłem.Mam nadzieje, że się nie obrazisz."- tak brzmiała treść sms wysłanego przez Harrego.
"Hej oczywiście,że się nie obrażam. I jak wyspałeś się? :D"-szybko odpisała.
Harry:"Wyspałem się a ty? Co robisz? Jesteś w szkole? "
Eliza:Nadal chce mi się spać, wspinam się z klasą na szczyt góry,chodź wątpię, żebym nam się udało. Mamy wycieczkę.;d"
H:"Super, i jak ci się podoba?"
E:"Może być"
H:" Ha!Ha! Chciałbym być teraz przy tobie;*"
E: "Ja przy tobie też:***"
Dzień Elizy minął na pisaniu z Harrym rozmawianiu i śmianiu się z przyjaciółmi, wspinaniu się a potem wschodzeniu z góry. Dużo dowiedziała się o Harrym,a on o niej. Równo o osiemnastej musieli na dwie godziny przerwać pisanie, gdyż Harry miał wywiad w tym czasie Eliza postanowiła się zdrzemnąć.

***
Obudziły ją słowa przyjaciółki siedzącej obok.
Ania: El obudź się.-potrząsnęła lekko ramieniem dziewczyny-Jest sześć po dwudziestej. Mamy ostatni postój na stacji.-powiedziała
Eliza: Aaaa...-przeciągnęła się-Spałam dwie godziny?
Ania: Nooo... Idziesz ze mną do toalety?
Eliza:Ok, chodźmy.
Gdy wyszły z toalety, Eliza kupiła sobie jeszcze zimną wodę niegazowaną i obie poszły do autobusu poczekać na odjazd. Tam rozmawiały chwilę o Harrym, przerwały gdyż do pojazdu wszedł kierowca wraz z ich rówieśnikami. Pozostały czas drogi minął im bardzo szybko. Nawet się nie zorientowali kiedy byli już w swoim kochanym rodzinnym mieście.
****
Przed szkołą El zadzwoniła po mamę,by ta po nią przyjechała. Musiała poczekać, bo mimo późnej pory na mieście były duże korki.To ją troszkę zdziwiło,bo rzadko kiedy to się działo. Minęło pół godziny,zaniepokojona Eliza postanowiła zadzwonić do matki, ta jednak nie odbierała.Szybko weszła na internet, który miała w telefonie, nowe wiadomości " Wypadek! Tir zderzył się z osobówką" Popatrzyła na datę pod wpisem  24 września 22:28.Przerażona zaczęła czytać treść pod nagłówkiem.
Granatowe BMW M5 Sedan dwadzieścia minut temu zderzyło się z załadowanym tirem.
Osobówkę prowadziła kobieta!Nikt nie zna jej danych![...] Jest w bardzo ciężkim stanie lekarze nie wiedzą czy z tego wyjdzie.[...] Świadkowie twierdzą, że to wina kierowcy tira.
-Nie tylko nie to!!!!!!!!-krzyknęła i pobiegła w stronę najbliższego przystanku autobusowego.- Tylko nie ona!-krzyczała sama do siebie.Kobieta,BMW M5 Sedan, granatowe, nie to nie mogła być jej mama.
****
Biegła zadyszana po białym, nieskazitelnym korytarzu szpitala. Dotarła do recepcji.
Eliza: W której sali leży kobieta z wypadku na (podała ulice) ?
Położna: Przepraszam nie mogę nic powiedzieć.
Eliza: Kobieto!!! Możliwe, że to moja mama, więc gadaj gdzie ona jest!-krzyczała na obcą kobietę. Nikt ze znajomych by jej w tej chwili nie poznał.
P: Proszę nie krzyczeć. Nie wiedziałam, że to pani matka. W tej chwili ma operację.
E: Że co?!
P: Powtórzę proszę nie krzyczeć. Lekarze robią co mogą, żeby uratować jej życie.
E: Dobrze..- powiedziała starając się opanować- Ile jeszcze potrawa operacja?
P: Nie wiemy tego. Może pani tylko usiąść i modlić się, żeby przeżyła tir pardzo poturbował auto.
E: W której sali ją operują?Chciałabym tam przed salą poczekać.
P: 109
E:Dziękuje- powiedziała i udała się pod salę, w której wahało się życie najbliższej, najważniejszej dla niej osoby.


Brak weny, ale coś wypociłam ;*
Dziś może jeszcze dodam rozdział. 
Będzie on późno około 23.
Proszę o komentarze <3


2 komentarze: