niedziela, 30 września 2012

Rozdział 7

Czas mijał... sekundy,minuty i godziny. Już dawno było po pierwszej w nocy, a z sali operacyjnej nikt jeszcze nie wyszedł. Nagle Eliza usłyszała kroki, jedna nie z sali tylko korytarza.
Pielęgniarka: Tak myślałam, że będziesz tu jeszcze siedzieć.-uśmiechnęła się do zmęczonej Elizy
Eliza: Czemu ta operacja tyle trwa, to już z trzy godziny. Są jakieś komplikacje?
P: My nic nie wiemy jeszcze. jedyne co możesz zrobić to czekać na wiadomość od lekarzy co operują. Mam coś dla ciebie.
E: Nic nie chce...-powiedziała zniżając głowę.
P: Myślę, że to cię zainteresuje.To są rzeczy, które znaleźli u twojej mamy.
E: Co takiego?- popatrzyła na pielęgniarkę z wielkim zainteresowaniem.
P: Proszę- podała jej rzeczy w plastikowej torbie i odeszła.
E: Dziękuje- powiedziała jeszcze zanim kobieta zniknęła za zakrętem. W małej torebeczce był telefon, dowód i naszyjnik. Wszystkie te rzeczy należały do jej mamy. Najpierw obejrzała dowód by zobaczyć lekko uśmiechniętą mamę. Potem wzięła telefon, był włączony, a na wyświetlaczu widniał napis " 1 połączenie nieodebrane od Córeczka ". Jedna cyfra i cztery słowa niby niewiele a sprawiły potok gorzkich łez. Drzwi zaczęły się powoli otwierać, oczom Elizy ukazał się starszy lekarz w okularach. Miał może około pięćdziesięciu lat.
Eliza: Przepraszam chciałabym się dowiedzieć jak przebiegła operacja. Były jakieś komplikacje? Przeżyła?-zapytała podbiegając do lekarza.
Doktor: Czy mógłbym się dowiedzieć kim pani jest?
E: Jestem córką Anny Murphy.
D: Jest panienka pełnoletnia?
E: Nie, ale co to ma do rzeczy? 
D: Nie mogę udzielić pani informacji..-powiedział nadal idąc przez korytarz - Proszę przyjść z dorosłym.
E: Jakim dorosłym?!!!! Ona ma tylko mnie!!!- zaczęła krzyczeć
D: O.. to wszystko zmienia.
E:No więc co z nią? - przerwała krótką ciszę po słowach lekarza.
D: Ahh tak.. Operacja była bardzo ciężka, nie było zbyt dużo komplikacji.Twoja mama jest w śpiączce farmakologicznej. Ma ciężkie urazy mózgu i obu nóg. Trzeba czekać wszystko jest możliwe. Prawdopodobnie nie będzie mogła już chodzić, ale czas wszystko ukarze.Teraz jedź do domu i się wyśpij twoja mama potrzebuje twojej siły.
E: Dobrze-powiedziała przez łzy- W której sali będzie leżeć?
D: W recepcji ci wszystko powiedzą.
E: Do widzenia.-pożegnała się i szybko wyszła pogrążona w płaczu.
**
Gdy Eliza dotarła do domu było dużo po trzeciej. Nie mogła usnąć. Modliła się do Boga, żeby ten nie zabrał jej mamy. Tak bardzo chciała się komuś wyżalić,wypłakać i mocno przytulić,lecz nikogo przy niej nie było.Ze swoim smutkiem musiała poradzić sobie sama. Leżąc na łóżku z głową przykrytą poduszką usłyszała, że ktoś dzwoni na numer jej telefonu. "Harry" taki widniał napis na jej wyświetlaczu. " Jest wpół do piątej czego on chce?"- pomyślała ze złością, po czym odebrała.
Eliza: Wiesz,która jest godzina?!-krzyknęła.
Harry: Po pierwsze Hey, po drugie wiem, po trzecie mówiłaś, żebym dzwonił kiedy tylko będę chciał pogadać, a po czwarte i najważniejsze pisałem po wywiadzie tysiąc razy i nic nie odpisałaś. Martwię się o ciebie, wiesz o tym?
E: Tak wiem.
H: Coś się stało? Masz taki.... zmieniony głos.
E: Nie ważne.
H: Dla mnie bardzo ważne. Płakałaś?
E: Niee...
H: Myślisz, że mnie oszukasz? To, że dzieli nas kilkanaście tysięcy kilometrów nie znaczy, że będę mniej się o ciebie troszczył.  Kocham cię, proszę powiedz co się stało.
E: Moja mama jest w szpitalu.Miała wypadek.-nie wytrzymała zaczęła płakać.
H: O Boże, nie wiem co powiedzieć.... Kiedy miała ten wypadek?
E: Jak po mnie jechała. Tir wjechał w jej auto gdy wyjechała na zielonym świetle. Nie miał zapalonych świateł. To wszystko przeze mnie....
H: Nie mów tak!
E: Gdybym.... gdybym nie zadzwoniła, żeby po mnie przyjechała to... to to by się nigdy nie stało!
H: To nie twoja wina! Rozumiesz nie twoja! To wina tego kierowcy tira!
E: Nie chcę się kłócić, jestem zmęczona. Zadzwonisz później?
H: Tak, ale obiecuj,że nie zrobisz nic głupiego.
E: Dobrze.
H: Kocham cię pamiętaj o tym.
E: Ja ciebie też.-rozłączyła się i wyłączyła telefon. Chciała pobyć sam na sam ze swoimi myślami.

Dziś już nic nie dodam;(
Nie wyrobiłam się!! 
Może jutro dam rade, wszystko jest możliwe.

8 komentarzy: